DZIEŃ OSADNIKA W SZKOLE

 

       7 marca 2013 roku w Szkole Podstawowej im. Jana Brzechwy w Rogowie klasa szósta gościła mieszkankę Rogowa, panią Janinę Kłos. Emerytowana nauczycielka języka polskiego opowiadała uczniom o zwyczajach wielkanocnych, jakie zapamiętała z dzieciństwa oraz o własnych, dramatycznych przeżyciach z okresu II wojny światowej. Swoją opowieść wzbogaciła pokazem zdjęć z przeszłości własnej rodziny.

       Z relacji gościa uczniowie dowiedzieli się, iż w okresie przedświątecznym wszyscy chodzili zbierać bazie i kwiaty, z których następnie wykonywano palmy wielkanocne – symbol odradzającego się życia. Po poświęceniu palm w kościele mężczyźni okładali nimi kobiety, mówiąc „Palma bije, palma trzaska, a za tydzień będzie pascha”.

      W kościele katolickim w Wielką Sobotę święciło się wszystkie potrawy przygotowane przez gospodynię, które zamierzano zjeść podczas świąt. Bardzo ważnym elementem stołu wielkanocnego było jajko. W ludowych wierzeniach było lekarstwem na chorobę, urok, chroniło przed pożarem, pomagało  zdobyć chłopaka lub dziewczynę, zapewniało urodzaj, szczęście i pomyślność. Skorupki od jajek nie wolno było wyrzucić. Zbierało się je do woreczka, a później cała rodzina po śniadaniu wielkanocnym wychodziła w pole i rozrzucała skorupki od jajek, by zapewnić urodzaj w bieżącym roku. Ulubiona potrawą pani Janiny Kłos był barszcz z jajkami.

        Na wsi  panował zwyczaj obdarowywania się pisankami. Od dawna istniał też zwyczaj połykania bazi, aby nie cierpieć na ból głowy i gardła, a sproszkowane „bagniątka” dodawano do leczniczych naparów uzdrawiających zarówno ludzi, jak i zwierzęta. Niemal w każdym domu dorośli montowali dzieciom huśtawki do zabawy. Huśtały się zarówno dzieci jak i młodzież, czyniąc z zabawy zawody, obserwując kto wyżej wzniesie się w powietrze. 

        „Dzień św. Lejka”, jak żartobliwie określano lany poniedziałek, nikomu nie mógł ujść na sucho.  W śmigus-dyngus chłopcy oblewali szczególnie dziewczęta. Ta z dziewcząt, której nie oblano wiadrem wody albo nie wrzucono do rzeki czuła się obrażona.  W poniedziałek wielkanocny o świcie gospodarze kropili swoje pola wodą święconą, aby zapewnić urodzaj i pomyślność w pracy, a także chronić zasiewy przed gradem.

 

Tomasz Bohdziewicz, Marika Chódzyńska, Agnieszka Samordak